W
Polsce co krok widnieje szyld zakładu pogrzebowego, na wystawach
kwiaciarni radość imieninowych bukietów gaszą smutne wstążki
“Ostatnie pożegnanie” upięte do wieńców pogrzebowych. Memento
mori ma tam swoje charakterystyczne oblicze, w które spoglądamy
każdego dnia.
Tu, gdzie teraz mieszkam, próżno szukać podobnych symboli związanych z ostatnią podróżą. Gdyby nie drogowskaz “Guildford Crematorium”, można by pomyśleć, że ludzie w Anglii nie umierają. Malownicze cmentarze położone przy kościołach wyglądają tak, jakby ostatnio pochowano tu kogoś 300 lat temu.
Tu, gdzie teraz mieszkam, próżno szukać podobnych symboli związanych z ostatnią podróżą. Gdyby nie drogowskaz “Guildford Crematorium”, można by pomyśleć, że ludzie w Anglii nie umierają. Malownicze cmentarze położone przy kościołach wyglądają tak, jakby ostatnio pochowano tu kogoś 300 lat temu.
A
jednak umierają...Świadectwa pamięci o tych, którzy odeszli,
spotykam w zupełnie nieoczekiwanych miejscach.
Spacerując
po okolicznych wzgórzach siadam na ławce. Ławki ustawione są w
najpiękniejszych miejscach widokowych. Moją uwagę zwraca
tabliczka. Zawiera datę urodzenia i śmierci, imię i nazwisko oraz
krótką wzmiankę o tym, że ukachana osoba uwielbiała właśnie tu
siadywać i podziwiać widoki. Każda z napotkanych ławeczek
poświęcona jest innej osobie. Czasem ktoś zostawi tam bukiet
kwiatów. Wzruszają mnie te pomniki pamięci, skromne i połączone
z przyrodą. Kontemplując naturę, patrząc na przepiękne widoki
jakoś łatwiej myśleć o tym, że kiedyś staniemy się ponownie
częścią ziemi, wsiaknięmy w nią na zawsze.
W
lesie wielokrotnie wchodziłam między drzewa zaintrygowana kolorem
czy kształtem, który nie pasował do otoczenia. Czerwień okazywała
się barwą kwiatów złożonych ku czyjejś pamięci pod drzewem. W
miarę wchodzenia w las, coraz więcej drzew naznaczonych było
historią czyjegoś życia i śmierci. Na jednym ktoś przypiął
zafoliowaną kartkę, pewnie z listem pożegnalnym, przy innym
zostawiono drewnianego ptaszka, przy kolejnym bukiety kwiatów i
tabliczkę z imieniem i nazwiskiem. Każde z tych drzew zyskało
zupełnie inny wymiar. Mogłabym napisać, że stało sie pomnikiem,
jednak moim zdaniem to zupłne zaprzeczenie idei pamięci zaklętej w
drzewie. Pomnik kojarzy się z czymś zimnym, statycznym, umarłym
jak osoba, którą upamiętnia. Drzewo natomiast rośnie, wypuszcza
nowe liście, żyje a my bardzo chcemy, by pamięć o nas żyła. Pod
jednym z drzew leży tabliczka z napisem: “Moja historia zaczyna
się tutaj”...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz